5
Bardzo piękna żegluga i rejs, świetne doświadczenie na dużym jachcie jednokadłubowym w bretanii - la manche
Jean-Louis
sie 2023
Przetłumaczone automatycznie.
Zobacz oryginał
Bardzo pozytywna ocena: bardzo piękny tydzień żeglugi i przyjemny tydzień wakacji, wspaniałe doświadczenie, dzięki przede wszystkim kapitanom "Albatrosa" oraz GlobeSailor. I chęć żeglowania na pięknych Challenge 67... dlaczego nie w kierunku Wysp Scilly!
——————————
Rejs półwytrzymały na "Albatrosie" Challenge 67. 3-9 sierpnia 2023. Żegluga na prawie 500 mil z Lorient do Guernsey i z powrotem była bardzo bogata: nauka obsługi jachtu, manewry i życie na pokładzie, chwile za sterem jednokadłubowca o długości 21 m, odkrywanie wybrzeża Bretanii i wysp, turystyka morska, środowisko (ekosystem morski, dążenie do oszczędnego życia na pokładzie).
Podczas 7-dniowej żeglugi z Lorient odwiedziliśmy Les Glénans, Pointe du Raz, Camaret, kanał Four (Ouessant), Guernsey, wracając do Lorient przez Les Glénans, a następnie wyspę Groix. Wiatry stosunkowo silne na początku okresu - jeden dzień sztormu spędzony na kotwicy - osłabły do umiarkowanych i słabszych. Warunki pogodowe wpłynęły na program, który został dostosowany do trasy wschodniej w kierunku Guernsey, zamiast pierwotnie planowanego kursu na północ w kierunku Scilly.
Program żeglugi kapitana, stopniowo zwiększający dystans i umożliwiający niezbędne amarinowanie, najlepiej wykorzystał warunki wiatrowe, różne poziomy i pragnienia załogi. Żegluga pozwoliła wszystkim cieszyć się dobrymi sesjami żeglarskimi, w tym żeglugą nocną, na spinakerze (asymetrycznym; spinaker symetryczny również wchodzi w skład żagli, obok Yankees i Trinquette) oraz oczywiście lądowaniami i przyjemnymi wizytami lokalnymi. Dość dobrze wypełnione przez siedem dni z różnorodnymi momentami, w których każdy mógł się odnaleźć.
Mieliśmy doskonałe możliwości odwiedzenia Guernsey, wyspy wygnania domu Victora Hugo, Camaret, przejścia przez Raz de Sein i kanał Four, na wschód od Ouessant, o świcie i o zmierzchu, ciesząc się wschodami i zachodami słońca, a na dodatek mieliśmy radość zobaczyć skaczące delfiny, liczne, czasami w trójkach, czasami wokół dziobu.
Dwaj kapitanowie, wracający z Fastnet, byli wspaniali, zarówno jako nauczyciele (bardzo szkolący w żegludze), animatorzy na pokładzie, jak i trenerzy załogi, którą naprawdę podnieśli na wyższy poziom, jednocześnie uwrażliwiając na ekologię na pokładzie. Dziękuję kapitanom, którzy dzielili się swoim życiem jako marynarze i swoim dużym doświadczeniem w środowiskach morskich, w rybołówstwie.
Rejs stanowi dobry kompromis między nieco bardziej sportowym podejściem do żeglarstwa w trybie półwytrzymałym a bardziej komfortowym rejsie przybrzeżnym (doskonałe zaopatrzenie, komfortowy jednokadłubowiec). Interesujące połączenie żeglugi i podróży. To piękne doświadczenie żeglarskie na dużym jednokadłubowcu, z żaglem gaflowym, wydajnym i bardzo dobrze zaprojektowanym (Albatros, Challenge 67, 21 m, klasa IRC1), bardzo fizyczne, w którym 10 członków załogi okazało się bardzo przydatnych (1 członek załogi przy wciągaczu + 4 osoby do podnoszenia żagla głównego!); doświadczenie połączone z odkrywaniem portów i kotwicowisk oraz otwarciem na styl życia morski i oszczędny, ekologiczny, promowany przez jednego z sympatycznych kapitanów.
Dzięki GlobeSailor przystąpiłem do tego półwytrzymałego rejsu i wspaniałego Challenge 67 przez przypadek programów, po pierwszym nieudanym programie, i około tydzień przed wyjazdem, aby żeglować w Bretanii i na La Manche. Moje zgłoszenie 10 dni przed wyjazdem skorzystało z dobrego wsparcia, szybkiej i koordynowanej współpracy obu firm.
Na pokładzie panowała sympatyczna atmosfera i dobra humor. Co do bazy, wszystko było bardzo dobrze, od powitania, możliwości pierwszej nocy na pokładzie, briefingu, szkolenia na jachcie i manewrów, organizacji życia na pokładzie, w dobrej atmosferze, obfitego zaopatrzenia - w tym świeżych produktów - co pozwoliło na dobre posiłki (bardzo dobrzy kucharze wśród załogi, oraz jeden z kapitanów). To zapewniało bardzo komfortowe życie na pokładzie, tym bardziej, że Albatros jest w doskonałym stanie. Bezpieczeństwo jest bardzo dobre. Doceniłem wrażliwość ekologiczną, która z pewnością jest "plusem", bardziej poszukiwanym przez klientów miejskich, którzy żeglują sporadycznie.
Doceniłem:
- kotwicowiska w Les Glénans;
- piękny port w Camaret i spacer po pobliskich klifach w kierunku Pointe du Grouin. "Le Dico" alternatywny bar prowadzony przez dwóch młodych wilków morskich, genialnych, oraz bistro nadmorskie. Sklep żeglarski: "Comptoir de la Mer"
- Guernsey. Dom Victora Hugo to obowiązkowy punkt, po wcześniejszym umówieniu, z pięknym widokiem na zatokę, Kościół św. Piotra, zwłaszcza Kościół katolicki Notre-Dame du Rosaire z kawiarnią w środku; Guernsey Yacht Club, klub prywatny, na Castle Pier, przy wejściu do portu St Peter, przyjmuje z sympatią i udostępnia prysznice francuskim żeglarzom.