To było coś niezapomnianego i wspaniałego! na zawsze w sercu!
Przetłumaczone automatycznie.
Ktoś powie, że to pewnie tytuł napisany przez firmę. Nie, piszę to ja, piszę z opóźnieniem i wstydzę się, że w pośpiechu zapomniałem podziękować wszystkim, którzy udzielili nam nieocenionej pomocy w organizacji tej przygody! Zaczynając od tego, że firmy czarterowe bardzo niechętnie wypożyczają jachty na rejsy przez Biskaję. I za to osobne podziękowania dla Pawła, że przekonał firmę czarterową o naszej kompetencji. Dostaliśmy praktycznie nową łódź. A co tam - praktycznie? Nową! To były trzy fantastyczne tygodnie. Żeby je opisać, trzeba by chyba napisać gdzieś osobno. Do podróży przygotowywaliśmy się długo, starannie opracowując trasę i umawiając się z marinami. Osobne podziękowania (i na pewno zrozumiesz dlaczego!) dla zespołu firmy czarterowej i jej menedżera! Wyobraź sobie, że przyjechałem z dziećmi do Brestu samochodem, któremu w połowie drogi, po tysiącu km, zepsuła się skrzynia biegów i w zasadzie jechaliśmy przez cały ten dystans z prędkością nieprzekraczającą 50 km/h (dostaliśmy przy tym mandat za przekroczenie prędkości))). Teraz trudno wyjaśnić, dlaczego podjęto decyzję o kontynuowaniu jazdy, ale jeśli kogoś to interesuje, łatwo wyjaśnię osobno. Tak więc, Valéry po przybyciu do mariny nie tylko bezpłatnie zakwaterował nas na łodzi na dobę przed rozpoczęciem czarteru, ale także zorganizował za darmo naprawę naszego samochodu! Co więcej, producent samochodu zgodził się wymienić skrzynię na swój koszt (samochód nie był na gwarancji), a to wymagało pewnych starań ze strony naszego menedżera i pracowników serwisu! Taka niespodziewana pomoc od północnych Francuzów! Valéry - jeszcze raz dziękuję Tobie, Tobie i całej Twojej firmie. Życzę Wam pomyślności!