Rejs wokół sardynii w 3 tygodnie
Przetłumaczone automatycznie.
Nasza żegluga wokół Sardynii trwała 3 tygodnie w lipcu, zgodnie z planem, chociaż Mistral wprowadził swoje korekty do planu postojów. W południowo-zachodniej części Sardynii żeglarstwo jest słabo rozwinięte - przez 5 dni spotkałem 3 jachty, marin jest za mało, niektóre są tak płytkie, że z moim zanurzeniem 2,3 m nie mogłem tam stanąć, a z powodu stanu jachtu (o tym później) nie ryzykowałem stawania na kotwicy przy silnym wietrze. Dlatego musieliśmy robić długie przejścia. Na północy, zachodzie i południowym zachodzie sytuacja jest lepsza, jest możliwość robienia krótszych przejść.
Ogólnie region jest wspaniały, polecam.
Nasza podróż mogła być znacznie lepsza, gdyby nie stan łodzi i beznadziejna pomoc techniczna firmy czarterowej.
Baza Cagliari Sailing w Marina dell Isola nie jest najlepszym miejscem dla floty czarterowej. Sama marina znajduje się w bardzo pięknym miejscu, ale jest całkowicie nieprzystosowana do czarteru:
1) Taksówki wysadzają 300 m od pomostu, a te 300 m trzeba ciągnąć walizki po piasku, ponieważ nie ma twardej nawierzchni drogi.
2) Prysznice i toalety są usytuowane w taki sposób, że dostęp do nich możliwy jest tylko po piasku. Jest ich za mało dla takiej liczby floty czarterowej, która gromadzi się w marinie.
3) Biuro czarterowe również oddzielone jest od pomostu piaskiem. W rezultacie ten cały piasek przynosi się najpierw na pomost, a potem na jacht.
4) Wejście do mariny jest zamknięte bramą, która zamyka się na klucz. Zapomniałem klucza na jachcie, gdy poszedłem do sklepu, restauracji, do taksówki - wracasz z powrotem 300 m. Nikt ci bramy nie otworzy.
5) W pobliżu mariny praktycznie nic nie ma. Sklep w odległości 500 m, dwie restauracje jeszcze dalej. Z plusów - ładna plaża, i to wszystko.
6) Lepiej wziąć wizytówkę od taksówkarza na powrotną drogę, ponieważ transfer, który może zamówić marina, jest 1,5 razy droższy.
Na przyjęciu nie było szczególnych pytań, co brakowało, przynieśli (trap (!), dwa fenderki (!), leje, końce, coś jeszcze drobnego). Tylny fender był nieobecny jako klasa, przez co cały trap był obity w rogach aż do przelotowych dziur. Po obejrzeniu żagla zrozumiałem, że w świeżym wietrze lepiej nie ryzykować, no i dobrze, moja załoga nie jest wyścigowa.
Problemy (jak zawsze) zaczęły się później.
W pierwszy dzień przeszliśmy do Santa Teresa di Gallura, następnie planowaliśmy Bonifacio, ale z powodu Mistrala staliśmy w marinie 3 noce. Kiedy udało nam się wyjść z mariny, odkryliśmy wyraźny zapach nieczystości, który nas prześladował. Po pewnym czasie stało się jasne, że następuje przelew z wlotu przedniego zbiornika fekalnego. Okazało się, że jest pełny. Nie mogliśmy go napełnić w tym czasie, ponieważ korzystaliśmy z brzegu. Próbowałem otworzyć zawór spustowy, udało mi się to nie od razu, ponieważ zawór był zardzewiały, ale cudu nie było, zbiornik się nie opróżnił. Wyprzedzając fakty - ten problem pozostał z nami do końca podróży. Przy pomocy dostępnych środków wypompowałem ze zbiornika ile mogłem. Ale nie mogliśmy korzystać z przedniego WC, dwie kabiny pozostały bez toalety. Komfort łodzi natychmiast spadł o połowę. Castelsardo nie mogło nas przyjąć, ponieważ ludzie wciąż nie ryzykowali wychodzenia w morze, marina była pełna, musieliśmy iść do Porto Torres. Tutaj podczas przejścia pojawił się drugi główny problem - panel silnika zaczął okresowo sygnalizować problem z ładowaniem. Na razie miałem nadzieję, że to tymczasowy problem.
Zatrzymaliśmy się w Porto Torres, pojechaliśmy do Sassari i wyruszyliśmy na Asinarę (boje na Asinarze można opłacić w Porto Torres). Po drodze znów pojawił się problem z ładowaniem. Ale na Asinarze nikt już nie mógł mi pomóc, więc odłożyłem telefon do czarteru na jutro.
Opuściliśmy Asinarę w Alghero, długie przejście, co 5 minut włącza się sygnalizacja ładowania. To było naprawdę irytujące! Otworzyłem książkę wydaną przez czarter i byłem zdziwiony, jak pięknie wszystko było opisane! Tutaj masz numery telefonów wsparcia technicznego, tutaj masz numery telefonów menedżerów baz, i wszystko jest opisane, co i w jakich przypadkach robić. W rezultacie to nic mi nie pomogło, ale wyglądało ładnie, tworząc fałszywe poczucie troski. Skontaktowałem się z pomocą techniczną, opisałem sytuację, opisałem dokąd idę, obiecano mi pomoc. W Alghero planowałem stać 2 noce. W sobotę miał przyjść mistrz i pomóc nam z zbiornikiem i ładowaniem. Czekałem na mistrza cały dzień, bliżej wieczora napisałem gniewną wiadomość do wsparcia technicznego, że nikt nie przyszedł. Problem był również w tym, że to był dzień przed urodzinami mojej żony, chciałem znaleźć jej kwiaty, aby zrobić niespodziankę, ale musiałem siedzieć na jachcie. Późnym wieczorem znaleźli jakiegoś mistrza, który nie był z naszej pomocy technicznej (ten zniknął bez śladu), mistrz przyszedł, nie mógł potwierdzić problemu z ładowaniem, zbiornik nie był w jego profilu, w sumie nic nie zrobił.
Następnego dnia łódź nie odpaliła. Nie mogliśmy odejść. Piszę do wsparcia technicznego, odpowiadają mi, że "no cóż, wczoraj przyszedł człowiek, do niego się zwracaj", a ja nie wiem, kim był ten człowiek. Jakoś go znaleźli, pomyślał, że potrzebny jest blok ładowania, a serwis Volvo nie działa w niedzielę, powiedział, że rano wszystko zrobi. Zostajemy jeszcze na noc. Rano przyszedł jakiś inny mistrz, znalazł problem w stopionym bezpieczniku w bloku rozrusznika, wymienił, problem z ładowaniem nie naprawił, uruchomiliśmy się i poszliśmy.
Dalej była Bosa, potem długie przejście do Carloforte, ani tam, ani tam pomoc techniczna nie mogła mi zorganizować pomocy, a problemy pozostały te same. W Carloforte staliśmy 3 noce czekając na wiatr, a potem pobiegliśmy do Cagliari.
Myślałem, że Cagliari Sailing w swojej bazie w Cagliari będzie w stanie rozwiązać wszystkie problemy. Ale menedżer bazy powiedział mi, że może mnie przyjąć albo do 6 wieczorem w piątek, albo już w poniedziałek, ponieważ nie mają dla mnie miejsc. Dotrzeć z Carloforte do Cagliari to w praktyce 11 godzin, nie zdążyłem do 6 wieczorem. Próbowałem zarezerwować miejsce w marinach w pobliżu, ale nie było miejsc, musiałem stanąć w centrum Cagliari. Na "takim oddaleniu" nie mogli mi pomóc. Czekanie do poniedziałku w Cagliari zupełnie nie zgadzało się z moimi planami, więc zrezygnowałem z problemów łodzi i przepłynąłem ostatni tydzień pod wieczny pisk sygnalizacji i bez jednej toalety, jakoś się do tego przyzwyczailiśmy.
Z innych problemów:
1) Prysznice przeciekały, okazało się, że zamiast uszczelki był stary zaschnięty uszczelniacz. Musiałem go wymienić. Problem rozwiązany.
2) Łańcuch kotwiczny - stary, zardzewiały, bez znaczników. Nie budził zaufania. Rzucałem go dwa razy, ubrudziłem cały dziób wyciągając. Nie zaryzykowałem używać go do nocnych postojów kotwicznych przy silnym wietrze.
3) Pompy prysznicowe: jedna była przestawiona na ręczne sterowanie, jedna włączała się od najmniejszego kichnięcia, jeszcze jedna nie włączała się, dopóki nie klikniesz. Wesoła różnorodność.
4) Jeden komplet pościeli, za który zapłacono 20 euro, był podarty, ręczniki brudne.
Nie było żadnych przeprosin, żalu, rekompensat od czarteru. Jedyną rzeczą, którą opłacili, była dodatkowa doba postoju w Alghero.
Żagle okazały się lepsze niż oczekiwania, stawiałem je przy każdej okazji.
Rada: miejcie pod ręką kontakty marin, w których zamierzacie stawać i rezerwujcie miejsca z wyprzedzeniem. Kilka razy obserwowałem sytuację, że łódź bez rezerwacji nie była przyjmowana do mariny.